Obóz Kondycyjny
Borowice 2011

W dniach 15- 20 sierpnia w Karkonoszach odbyła się obóz kondycyjny organizowany przez nasz klub. W obozie udział wzięli zawodnicy z naszego klubu oraz zawodnicy z Fight Club-u z Zielonej Góry.

Pierwszego dnia odbyło się tzw. "rozpoznanie terenu", czyli bieg po górskich szlakach o różnym stopniu trudności, który zakończył się po ponad trzech godzinach. Podczas obozu odbył się tzw. "Bieg Prawdy", czyli start od Świątyni Vang w Karpaczu z metą na szczycie Śnieżki. Po nieco ponad godzinnym biegu najlepsi meldowali się na mecie, ale zostaje jeszcze droga powrotna i tutaj już nogi niektórym odmawiają posłuszeństwa.

Jednym z zadań obozu był bieg na Chojnik, tutaj po raz kolejny trzeba było wykazać się niezwykłą zwinnością pomiędzy skałami prowadzącymi na zamek. Był to krótki, ale za to jakże ciężki bieg. Mogliśmy korzystać z sauny, siłowni, jacuzzi oraz basenu na terenie ośrodka "Hot Tur" w Borowicach niedaleko Karpacza, gdzie byliśmy zameldowani. Oprócz treningów biegowych odbywały się treningi techniczne na sprzęcie, podczas których mogliśmy doskonalić swoje umiejętności, a dzięki kolegom z Fight Club-u mogliśmy poznać podstawowe elementy boksu. Jedną z atrakcji a zarazem relaksem po ciężkich biegach była wycieczka do hotelu Gołębiewski w Karpaczu, korzystaliśmy z basenu, saun i groty lodowej. Relaksując się w hotelowym jacuzzi mogliśmy podziwiać szczyt Śnieżki, na którą wbiegaliśmy kilka chwil wcześniej.

W przedostatnim dniu wyznaczyliśmy sobie cel wbiegnięcia na Śnieżkę najtrudniejszym czarnym szlakiem. Już na dole większość grupy zastanawiała się czy nie odpuścić tego biegu, gdyż w oddali było słychać nadchodzącą burzę a szczyt góry zakrywały czarne chmury. Jednak zdecydowaliśmy się pobiec tą trasą, tutaj zaczęła się prawdziwa walka, oprócz trudności czarnego szlaku również niebezpieczna, ale jakże ekscytująca była burza, która spotkała nas w połowie drogi na szczyt. To było prawdziwe "KYOKUSHIN" na górze mgła, deszcz, wiatr, że głowę chce urwać na szczęście burza szybko odeszła gdzieś dalej. Po około półtorej godzinnym biegu dotarliśmy cali mokrzy, ale jakże szczęśliwi na szczyt Śnieżki.

W ostatnim dniu obozu odbył się sparing, podczas którego mogliśmy wymieniać się swoimi umiejętnościami i doświadczeniem w walce. Po sześciu dniach ciężkiego obozu każdy z nas poznał swoje słabości, uczył się pokory, a walka z każdą górą była prawdziwym wyzwaniem. Po 6 dniach ciężkiego treningu, zmęczeni ale z uśmiechem na twarzy wróciliśmy do domu.